Była tak blisko, a jednak znów wracała z niczym.

rozmyśliła.
Charakterystyczny metaliczny zapach krwi.
– Mamy sprawę. Dziwne, co? Najlepsi kumple, a strzelają do siebie z powodu kobiety.
– Ale pana też trzeba zbadać.
Martinez milczała wpatrzona w fotografię przerażonej kobiety.
Minął dwóch policjantów pogrążonych w rozmowie w holu i zastał Hayesa za biurkiem,
dreszcz, zrobiło mu się zimno. Chciał się od niej odsunąć, ale obejmowała go z całej siły.
zabawką za mordercę, który celuje w partnera. Bentz ostrzegł dzieciaka i wystrzelił.
– I właśnie to trzeba uczcić.
– Nie, nie ma chwileczki ani nawet pół. Posłuchaj, co mam ci do powiedzenia. Moim
postanowił zrobić ci kawał.
Bentzowi nie uśmiechały się słowne przepychanki z przemądrzałym partnerem. Co
– Myślisz, że to ta sama kobieta? Litości. Przecież szanse są minimalne.
Musimy się wszystkim zająć.
Botoks na włosy opinie

- Nigdy nie kochałem się bez prezerwatywy

Pocił się. Koncentrował. Upał dawał się we znaki, słońce paliło bezlitośnie, nozdrza
Nie może zemdleć! Nie zemdleje!
Nie. Musi poszukać innego wyjścia. Kiedy porywaczka wróci – bo chyba kiedyś wróci? –

rozumiała.

nieustannej radości. Najpierw podchodził do Linnei ostrożnie, niczym
96
362
www.orto-optyk.pl

czasami wydaje mi się, że nad tą rodziną ciąży fatum. - Fatum? Boże, mamo. Zaczynasz gadać jak ona. - Hannah obrzuciła Lucille ostrym spojrzeniem. - Widziałaś ostatnio jakieś duchy? - Hannah! - krzyknęła Berneda. - Ja ich nie widzę, ja je tylko słyszę - powiedziała Lucille głosem tak lodowatym, że Caitlyn przeszedł dreszcz. - A ty? - Hannah odwróciła się na pięcie i popatrzyła na Caitlyn. - Wydawało mi się, że i ty słyszysz duchy. - Dość tego! - zatrzęsła się Berneda. Doktor Fellers stanął między Hannah i matką. - Nie denerwujmy się. Podałem pani matce środek uspokajający. - Jak to miło z pana strony. - Hannah uśmiechnęła się ironicznie. - Ja też wezmę coś na uspokojenie. - Podniosła pustą szklankę i zakręciła nią w powietrzu. - Przestań - ostrzegł ją Troy. Lucille zacisnęła usta. Ciemne oczy patrzyły obojętnie i chłodno. - Chodź, mamo, pójdziemy na górę, położysz się. Ian, pomożesz mi? - zapytała Amanda. Wcale nie było po niej widać, że miała dzisiaj wypadek. Lucille poderwała się. - Zaprowadzę ją do pokoju. Ale Amanda już pomagała Bernedzie wstać z kanapy. - Chodź mamo... Ian? - Ja ją zaprowadzę - powiedział Ian, podtrzymując Bernedę. Tuż za nim szła Amanda. Lucille, która nigdy nie oddalała się od swojej podopiecznej, wchodziła wolno po schodach, trzymając się poręczy. - Myślę, że nic jej nie będzie - powiedział doktor Fellers, zasuwając torbę. - To był dla niej ciężki tydzień. Zostawiłem receptę na lek uspokajający, trzeba go podać, jeśli znowu się zdenerwuje. - Mama bardzo się zdenerwowała? - dopytywała się Caitlyn. - Była trochę niespokojna - wyjaśnił Troy. - Możecie do mnie dzwonić o każdej porze dnia i nocy - powiedział doktor. Jak zawsze. Od kiedy Caitlyn sięgała pamięcią, zawsze w nagłych wypadkach dzwoniono do Henry’ego Fellersa. Czasami jechali do niego do szpitala albo na pogotowie, ale najczęściej to on przyjeżdżał tutaj, jak jakiś poczciwy pan doktor z minionego stulecia. Zupełnie jakby nie istniały ubezpieczenia medyczne, nowoczesne szpitale z rezonansem magnetycznym, tomografią, zabiegami laserowymi. W czasach, gdy lekarze specjaliści odbywali telekonferencje z udziałem ekspertów z całego kraju, do nich przyjeżdżał stary doktor Fellers ze swoją nieodłączną torbą. Co dziwniejsze, Caitlyn dałaby głowę, że są teraz jego jedynymi pacjentami. Od piętnastu lat był właściwie na emeryturze, ale zawsze, dniem czy nocą, spieszył do Oak Hill, jeśli zaszła taka potrzeba. Migreny Bernedy czy jej kłopoty z sercem, zapalenie zatok Caitlyn, złamany obojczyk Charlesa, wstrząs mózgu Amandy, aborcja Hannah... To on przyjął Caitlyn do szpitala psychiatrycznego po śmierci Jamie i to on kilka tygodni później namówił lekarzy, żeby ją wypisali. - Zajrzę tu jutro. - Idąc do drzwi, zatrzymał się na chwilę przy Caitlyn. - A ty, jak się czujesz? Bardzo mi przykro z powodu Josha. Nigdy go zbytnio nie lubiłem, wiesz o tym, uważałem, że źle cię traktował, ale zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko to strata.

W głębi serca wiedziała też, że jak dotąd nie spotkała mężczyzny
dłoni, który połączył ich na dobre.
- Wbrew mojej woli - odparła; z jakiegoś powodu czuła, że
Własna księgowa czy zewnętrzne biuro rachunkowe?